poniedziałek, 24 listopada 2014r.
środa, 28 marca 2012 20:46

Ze świętym Antonim przez pokolenia

Autor:  Antonina Solka
Oceń ten artykuł
(8 głosów)
Św. Antoni – fresk na budynku w Castello di Fieme Św. Antoni – fresk na budynku w Castello di Fieme

 

Na spotkaniu towarzyskim zabawiano się grą w „prawda to czy fałsz?” Jedna z osób powiedziała:

- Mam na imię Antonina. Moja mama ma na imię Antonina i moja córka też ma na imię Antonina. To prawda czy fałsz?

- Fałsz! - zaczęto wołać z sali.

Tylko bliżej znający mówiącą kiwali potakująco głowami na znak, że to prawda, a nie fałsz. A potem były rozmowy o tradycji przechodzenia imion z pokolenia na pokolenie i stwierdzenia, że to jest bardzo dobra tradycja. Kilka osób żałowało, że w ich rodzinach nie ma takiego zwyczaju.

 


Antonina, pisząca te słowa, jest matką Antoniny i babcią Antoniny. Skąd się wzięła ta powtarzalność imienia „Antonina” w naszej rodzinie?

an02Moja wnuczka to już piąte pokolenie osób noszących to imię, jeśli sięgniemy także do naszych bliskich krewnych! Bo stryj mojego ojca, wg moich obliczeń urodzony między rokiem 1880 a 1890, miał na imię Antoni. Oznaczmy go rzymską jedynką (I) jako pierwszego członka rodziny, którego patronem był św. Antoni Padewski. Informację o tym pierwszym Antonim w rodzinie znalazłam kilka lat temu w jednym z ostatnich listów, jakie napisał do mnie mój ojciec. Mojemu dziadkowi po mieczu imię brata musiało się bardzo podobać, bo nazwał tak swego syna. To mój ojciec, Antoni II w rodzinie, urodzony w 1914 roku. Ojciec, chociaż nie miał syna, zachował imię i nadał je pierworodnej córce urodzonej w 1940 roku. To Antonina III, czyli pisząca te słowa. My z mężem nadaliśmy imię Antonina swojej młodszej córce, urodzonej w roku 1968. To Antonina IV. Kiedy na świat przyszła jej druga córka, postanowiła wraz z mężem, że imię zostanie w rodzinie i nadali je nowonarodzonemu dziecku. W ten sposób oglądająca świat od 2002 roku Antonina to osoba z piątego pokolenia obchodząca imieniny w dniu 13 czerwca. I mam nadzieję, że święty z Padwy użyczać będzie swego imienia także przedstawicielom następnych pokoleń – moim prawnukom, praprawnukom… Nasza najmłodsza Antonina twierdzi, że jej dziecko na pewno będzie nosiło imię Antoniego z Padwy.

 

Z opowieści przekazywanych z pokolenia na pokolenie

an01Skąd to przywiązanie do imienia Antoni w naszej rodzinie? Czym kierował się mój pradziadek, nadając swemu synowi imię Antoni - nie wiem. Ale o niezwykłym świętym, dobrym człowieku, wspomagającym innych, słyszałam już we wczesnym dzieciństwie. Miałam wtedy sześć lat. Babcia opowiadała mi, a może czytała, historię mojego patrona. Zapamiętałam z niej, że Antoni był zakonnikiem, franciszkaninem, który chodził po domach bogatych ludzi i prosił ich o żywność dla ubogich współmieszkańców. Pewnego razu przyszedł do bogatej mieszczki, od której już nie raz dostawał jedzenie dla biednych. Tym razem właścicielka obszernego domu i dużego ogrodu, kazała służącej wziąć duży kosz i iść z franciszkaninem do warzywnika, aby narwać jarzyn dla głodnych. Gdy tych dwoje chodziło od grządki do grządki i zrywało dojrzałe jarzyny, nadciągnęły chmury i zaczął padać ulewny deszcz. Ale ani jedna kropla nie spadła na głowę zakonnika i służącej. Wrócili do domu z pełnym koszem dojrzałych jarzyn w suchych szatach.

W wyobraźni dziecka pozostał na zawsze ten obraz chmurnego nieba, strugami deszczu łączącego się z ziemią i radosnego mnicha, który ma dla swych podopiecznych produkty, które pozwolą im przygotować obiad, zaspokoić głód.

Później dowiedziałam się, że mój patron był Portugalczykiem. Dlaczego więc mówi się o nim św. Antoni Padewski? Przecież Padwa leży we Włoszech! Trzeba było sięgnąć do mądrych książek, by odkryć całą prawdę o tym człowieku.


Prawdziwa historia św. Antoniego Padewskiego

an03Fernando - bo takie było jego imię chrzestne - urodził się około r. 1195 w Lizbonie. Tam też zapewne uczęszczał do szkoły katedralnej. Prawdopodobnie w piętnastym roku życia wstąpił do zakonu kanoników regularnych św. Augustyna, których klasztor znajdował się na przedmieściu miasta. W dwa lata później przeniósł się do klasztoru Santa Cruz w Coimbrze, gdzie studiował Pismo Św. i dzieła Ojców Kościoła. W r. 1220 na wieść o bohaterstwie pierwszych męczenników franciszkańskich, których relikwie przewieziono z  Maroka do Coimbry, przyłączył się do Braci Mniejszych. Przywdziawszy ich brązowy habit udał się do Olivarez, bo tam przy kościółku św. Antoniego mieszkali franciszkanie. Wtedy właśnie Fernando poprosił o zmianę imienia i przyjął zakonne imię Antoni. Wkrótce, idąc w ślad swoich współbraci, udał się do Maroka, ale nie zniósłszy klimatu, zachorował. Gdy był w drodze powrotnej, okręt gnany burzą zawinął na Sycylię. Stąd los wiedzie go do Asyżu, potem innych miejscowości leżących w północnych Włoszech, a nawet południowej Francji.

an04Najlepiej znanym okresem w jego życiu jest czas od przybycia do Padwy (1230). Jest to zarazem czas jego najbardziej intensywnej działalności kaznodziejskiej, która największą popularność osiągnęła w Wielkim Poście 1231 r. Antoni nie tylko gromadził wokół siebie tysiące słuchaczy, doprowadzając ich do poprawy życia, ale także zwalczał lichwę, więzienie dłużników i wyzysk biednych. Z początkiem lata, wyczerpany pracą, usunął się do Camposampiero. Zachorowawszy, zapragnął wrócić do Padwy, ale 13 czerwca 1231 roku zmarł u jej wrót, w klasztorze klarysek z Arcella. Nie minął rok, bo już 30 maja 1232 papież Grzegorz IX kanonizował go w katedrze w Spoleto.

Chyba żaden człowiek nie był tak szybko kanonizowany jak św. Antoni z Padwy. Nawet założyciel zakonu franciszkanów, św. Franciszek z Asyżu, który zmarł 3 października 1226 roku, był kanonizowany 16 lipca 1228 roku, czyli prawie po dwóch latach.

Postacią świętego bardzo wcześnie zajęli się hagiografowie, toteż powstała o nim bogata literatura, opowiadano wiele pięknych legend. Jedną z nich przytoczyłam wyżej. Osnuty tymi legendami, Antoni stał się w wyobraźni swych czcicieli przede wszystkim dobrym człowiekiem, a prócz tego wielkim cudotwórcą i najbardziej popularnym świętym.

 

Pochodzenie i znaczenie imienia Antoni, Antonina

Imię Antoni znane było od II w. i zwykle wywodzi się je od rzymskiego rodu Antoniuszy. Ale jest ono chyba starsze, gdyż greccy literaci wywodzili nazwę rzymskiego rodu od imienia syna Herkulesa – Antona. W Polsce używane jest od połowy XIII wieku w formie Anton, Antoni, Antoniec, Antonin, Antosz, Janton, Jantoni, Jantosz.

an05W Księdze Ławniczej Przemyśla znalazłam przed laty dwa zapisy: jeden z roku 1433 Nicolaus Anthonowicz (KŁP I 215), drugi z roku 1435 Tichco Anthonowicz (KŁP I 233). „Antonowicz” to nazwisko patronimiczne (łac. pater = ojciec), po polsku - nazwisko odojcowskie, czyli pochodzące od imienia ojca: Antonowicz, to syn Antona. Formę Anton jako pochodzącą od Antoni odnotowuje Jan Stanisław Bystroń w swojej Księdze imion w Polsce używanych wydanej w Warszawie w 1938 roku. Imię Antoni musiało być dobrze zakorzenione w polskiej tradycji nazewniczej, skoro w pierwszej połowie wieku XV spotykamy się z nazwiskiem od niego pochodzącym.

Kiedyś, we wczesnej młodości, dowiedziałam się od starego zakonnika, że „Antonina” z greckiego znaczy „kwitnąca”! To bardzo piękne rozszyfrowanie znaczenia tego imienia. Nosząc to imię cieszyłam się, że wciąż będę „kwitnąca” – czyli długo piękna i młoda! Czegóż więcej od życia może pragnąć młoda dziewczyna?

Niedawno rozmawiałam z Polką mieszkającą od trzydziestu lat w Grecji, dobrze znającą język swej drugiej ojczyzny. Po grecku interesujące nas imię pisze się Αντώνης , Αντώνιος co należy wymawiać Antonis, Antonios. Imię składa się z dwóch części: anty- i -osi. Cząstkę anty- dobrze znamy z wielu używanych przez nas wyrazów łacińskiego i greckiego pochodzenia – ot, choćby anty-materia, anty-dotum, anty-feminizm. Wyraża ona sprzeciw. Druga cząstka imienia -osi w języku greckim oznacza siłę działającą na coś.

Pamiętamy wiersz Juliana Tuwima „Nauka”: w którym jest wers brzmiący:

Wiem, że ciało pogrążone w wodzie

Traci tyle, ile...

Dodajmy drugą część prawa Archimedesa, bo to o nie chodzi - waży woda wyparta przez to ciało. Można to przedstawić obrazowo: ciało pcha wodę w dół, a woda wypychała je do góry. Tak jest w imieniu Antoni: wpychanie rodzi wypychanie, akcja powoduje reakcję, dwie siły oddziaływujące na siebie - równoważą się. Wynikiem działania jest równowaga. Tak wg słów znajomej współcześni Grecy interpretują imię Antoni, Antonina. Można zatem wnioskować, że człowiek noszący to imię potrafi zachować równowagę w każdej sytuacji życiowej. I tu wniosek nasuwa się oczywisty: Antoni to wspaniałe imię, dobrze wróżące noszącym je ludziom, zwłaszcza żyjącym w trudnych czasach, pełnych zmian, niepokoju, zamętu.

I jeszcze jedna próba wyjaśnienia znaczenia imienia Antoni, Antonina. Japończyk, znajomy rodziców mojej wnuczki Antoniny, napisał to imię używając znaków języka japońskiego i podał znaczenie każdego z nich.

jap znakitl jap znkow

 

Kierując się znaczeniem poszczególnych sylab w języku japońskim interpretuję imię następująco: osoba nosząca to imię charakteryzuje się cierpliwością, w życiu będzie bezpieczna, a w grupie będzie pierwsza, tak jak stolica jest pierwszym miastem w każdym kraju. Czy to nie piękna perspektywa życiowa dla mojej wnuczki?

A więc i Grecy i Japończycy przepowiadają szczęśliwy los osobom noszącym imię Antoni czy Antonina.

A ileż pięknych słów, ile miłych sercu znaczeń tego imienia znajdziemy w Internecie, studiując poradniki dla młodych rodziców, poszukujących jak najlepszego – w znaczeniu najlepiej wróżącego – imienia dla swego potomka! Przytaczam wyniki przeglądania tych stron:

an06Antoni - oznacza człowieka wywodzącego się z plebejskiego rzymskiego rodu Antoniuszy. Każdy Antoni jest doskonałym znawcą duszy i charakterów ludzkich. Zdolny jest posunąć do przodu rozwój nauki ścisłej. Bywa też wszechstronnie wykształcony, a dzięki temu, że ma zmysł krytyczny, odnosi poważne sukcesy. Sprzyja temu jego stały charakter, pewność siebie, lojalność wobec postanowień. Przy swoim uporze i bezkompromisowości nie powinien pełnić funkcji kierowniczych. W domu jest mało zauważalny, w rodzinie spokojny, mąż przeciętny, ojciec mierny. Dba jednak o warunki dla swojej rodziny. Nie lubi rozgłosu, woli zacisze pracowni

Antonina - Imię żeńskie od imienia Antoni, które pochodzi od nazwiska starożytnego rodu rzymskich plebejuszy. Jest zatem imieniem o pochodzeniu łacińskim. Każda Antonina jest osobą konserwatywną, nie lubi zmian. Kocha dom i rodzinę. Od urodzenia jest predysponowana do kierowania. Wrażliwa na sprawiedliwość, nie lubi jednak krytyki własnej osoby. Chętnie za to słucha pochwał pod swoim adresem. Najczęściej jest osobą energiczną.

W innym miejscu czytam: Antoni, Antonina oznacza wspaniały, doskonały, wybitny.

Znalazłam także taką charakterystykę Antoniego: człowiek noszący to imię odznacza się dużymi walorami towarzyskimi i potrafi być wesołym kompanem, głównie w kręgu przyjaciół. Na co dzień cechuje go spokój i zrównoważenie. Bardziej polega na intuicji niż na logicznej analizie sytuacji. Lubi zgłębiać tajniki wiedzy, zarówno humanistycznej, jak i technicznej. Troszczy się o rodzinę, żeby zapewnić jej jak najlepszą egzystencję. W uczuciach stały, ale nie wylewny. Jeżeli jest krytykowany, zamyka się w sobie. W podejmowanych przedsięwzięciach bywa dość ostrożny, działa stopniowo, a nie skokowo. Porażki przeżywa boleśnie, lecz nie załamują go. Ważne są predyspozycje zawodowe człowieka noszącego imię Antoni: sprawdza się on w zawodach gdzie wymagana jest wytrwałość, konsekwencja, rozwaga i odpowiedzialność. Może być dobrym naukowcem, prawnikiem lub menedżerem.

Żeńska forma imienia to : Antonia, Antonina.

an07W naszej rodzinie przedstawicielka już trzeciego pokolenia nosi to imię, dlatego właśnie żeńska jego forma szczególnie mnie interesuje. Więc jeszcze jedna informacja znaleziona w Internecie, dotycząca starszej formy żeńskiej imienia – Antonia:

Antonia – imię pochodzenia łacińskiego, żeński odpowiednik imienia Antoni, które oznacza ”pochodzący z rodu Antoniuszów”. W Polsce pojawiło się u schyłku średniowiecza w wieku XV. Z czasem zostało wyparte przez imię Antonina i obecnie bardzo rzadko występuje w naszym kraju, chociaż w innych państwach jest nadal znane i chętnie nadawane czego przykładem włoska Antonella, francuska Antoinette, czeska Antonie, czy rumuńska Antonela.

Kobieta o imieniu Antonia jest typem intelektualistki, która posiada szeroką wiedzę z wielu dziedzin, chętnie też się kształci. Dlatego najczęściej ma ukończonych kilka fakultetów, a nierzadko zostaje pedagogiem, ponieważ nauczanie ją fascynuje. Przede wszystkim, posiada bystry umysł i niezawodną intuicję, dzięki której zazwyczaj podejmuje trafne decyzje i dokonuje właściwych wyborów.

Nie rozumiem, dlaczego dziś to imię, tak piękne i dobrze wróżące osobie, która ma je nosić, jest tak rzadko nadawane nowonarodzonym dzieciom!

 

Św. Antoni obdarza chlebem, pomaga szukać zgubionych rzeczy...

an11Nie pamiętam ze swego wczesnego dzieciństwa żadnego obrazu przedstawiającego św. Antoniego. „Zobaczyłam” swego patrona dopiero w 1946 lub 1947 roku. Mieszkaliśmy wtedy w Zawidowie, małym miasteczku na Dolnym Śląsku. Nad miasteczkiem górował kościół z czerwonej cegły, ze smukłą wieżą zakończoną wysokim hełmem. Wysokie ostrołukowe okna wpuszczały światło do wnętrza świątyni. W trochę mniejszych oknach prezbiterium były piękne kolorowe witraże, a chór oświetlała ogromna rozeta. Dużo mniejsze rozety umieszczono w bocznych szczytach kościoła. Wyposażenie świątyni: ołtarze, ambona, konfesjonały i ławki utrzymane były w tym samym neogotyckim stylu. Lubiłam ten kościół – taki piękny z zewnątrz i wewnątrz, rozbrzmiewający dźwiękiem organów, pozwalający się skupić, a jednocześnie znaleźć coś do podziwiania przez dziecko, gdy słowo głoszone z ambony było dla niego trudne do zrozumienia.

Po latach, czytając różne przewodniki traktujące o Dolnym Śląsku, dowiedziałam się, że kościół w Zawidowie zbudowano w latach 1894-1896. W jakimś przewodniku, a może w artykule, trafiłam na notatkę zawierająca opinię, iż kościół z małego miasteczka, gdzie spędziłam dzieciństwo, jest najpiękniejszym kościołem neogotyckim na Dolnym Śląsku!

I w tym kościele, w maleńkiej bocznej kapliczce pod chórem, jest ołtarz św. Antoniego. Na skromnym stole ołtarzowym stoi posąg mężczyzny ubranego w brązowy habit przepasany białym sznurem, który na lewym ramieniu trzyma Jezuska, a prawą rękę, z bochenkiem chleba w dłoni, kieruje w dół, ku człowiekowi klęczącemu na stopniach ołtarza. Bo o bochenku chleba marzy każdy głodny.

W tamtych trudnych, powojennych czasach, chleb powszedni był dobrem najważniejszym. Pamiętam słowa ciotki mojej koleżanki: „Jak jest chleb i woda, to już nie ma głodu!” A więc święty, który rozdaje chleb, to najważniejszy święty!

an08Pod koniec XIX w. we Francji zapoczątkowano dzieło pomocy najuboższym, które przyjęło się w większości kościołów świata. Polega ono na przekazaniu ubogim pieniędzy, które wierni wrzucają do umieszczonych w kościołach skarbonek z napisem "Chleb św. Antoniego".

Jak podaje tradycja, św. Antoni pomógł pewnej matce, której dziecko utopiło się w stawie. Obiecywała ona świętemu, że jeśli Bóg wskrzesi jej dziecko, otrzyma od niej tyle zboża, ile waży jej syn. Chłopiec wrócił do życia dzięki modlitwie św. Antoniego, który polecił matce rozdać zboże ubogim. Od tego wydarzenia bierze się zwyczaj ofiarowania potrzebującym pomocy pod nazwą "chleb św. Antoniego". I w ten sposób święty franciszkanin uczy ludzi pomagania sobie wzajemnie, uczy dostrzegania obok nas drugiego człowieka, często potrzebującego pomocy, wyzwala nas z egoizmu.

A przecież św. Antoni z Padwy nie tylko rozdaje chleb, on także pomaga w poszukaniu osób i rzeczy zagubionych, jest patronem dzieci, górników, małżeństw, narzeczonych, położnic, ubogich i podróżnych. Wiele miast (m.in. Lizbona, Padwa, w Polsce - Lublin), oraz parafii i kościołów na całym świecie wzięło go za swego patrona.

 

Św. Antoni z wiejskich kościółków i kapliczek

an12Wiedziałam, że jest kilku świętych noszących imię Antoni. Ale kiedy sięgnęłam do Wikipedii to zdziwiłam się, że jest ich aż tylu! Bo w tym źródle wymieniono trzynastu. Jest św. Antoni Wielki – egipski pustelnik (ok. 250-356), jeden z prekursorów życia zakonnego, są misjonarze, męczennicy – aż 8 – Holendrzy, Francuzi, Wietnamczycy, Koreańczyk, są misjonarze, jest biskup i arcybiskup. Jest jedenastu błogosławionych Antonich, a wśród nich sześciu Polaków, którzy zginęli męczeńską śmiercią w latach 1941-1945, z rąk okupanta podczas II wojny światowej.

O większości świętych i błogosławionych noszących imię Antoni pamiętają tylko nieliczni ich wyznawcy. O św. Antonim z Padwy zdają się wiedzieć wszyscy mieszkańcy Europy. Zwiedzając wsie i miasteczka u naszych bliższych i dalszych sąsiadów, spotykałam kościółki pod wezwanie św. Antoniego, a jeszcze częściej figurki świętego tulącego małego Jezusa i rozdającego chleb. Najczęściej nie są to dzieła wielkich mistrzów pędzla i dłuta, ale świadczą o wierze ludzi w moc świętego, o zaufaniu, jakim go darzą. I niech święty Antoni pozostanie tym najbliższym człowiekowi pośrednikiem między wielkim Bogiem i małym, słabym, potrzebującym pomocy człowiekiem.

Często uwieczniałam na zdjęciach freski, obrazy, kapliczki i figurki św. Antoniego i kilka z tych zdjęć dołączam do tych zapisków. Najwięcej tych „znalezisk” pochodzi z małych miejscowości alpejskich. Moi najbliżsi, zapaleni narciarze, szusowali po nartostradach, ja chodziłam pieszo dolinkami, zwiedzałam kościółki i kapliczki, przyglądałam się domkom, podziwiałam tamtejsze krajobrazy. I fotografowałam. Dziś jest co wspominać. Zdjęcia zrobione czasem dla przyjemności, czasem z kronikarskiego obowiązku, jak się okazuje bywają potrzebne z powodów czasem zupełnie nie zaplanowanych, tak jak w tym przypadku.

 

Św. Antoni i poezja

I jeszcze jedno ciekawe źródło kontaktu ludzi ze św. Antonim Padewskim. Poezja. Kiedyś czytając wiersze ks. Jana Twardowskiego znalazłam dwa, w których poeta zwraca się do św. Antoniego:

Ks. Jan Twardowski: Do świętego Antoniego

     Szukam ewangelii przedsoborowych tłumaczeń

spod gęsiego pióra Jakuba Wujka

w której czytano „onego czasu”

fruwały ptaki niebieskie

rósł kąkol nie ogolony

pachole podawało koszyk na pustyni

dzień się nachylił

na Taborze Jezus jaśniał jak śnieg

martwił się o rentę nie rządca lecz włodarz

jedno słowo „maluczko” krzyczało szeptem

biegły po ciemku panny głupie

a ciało jak ciało było mdłe

szukam ewangelii

kiedy dzieciństwo było jak zawsze raz tylko

Świety Antoni Padewski Ratowniku Pośpieszny

Niech utyje chwała Twoja – niech się znajdzie zguba moja.

(Wiersz znalazłam w tomiku „Zgoda na świat”, który został wydany w 2001 roku)

 

Ks. Jan Twardowski

         Święty Antoni, święty Antoni,

     Rentę zgubiłam pod miedzą.

     Oj, co to będzie, Oj, co to będzie!

   „Wstyd, że tak mało” – powiedzą.

(Wiersz jest datowany na rok 1996)

an13Teraz zerknęłam do tego nieograniczonego źródła wszelkiej mądrości jakim jest Internet. Może tam znajdę wiersze o św. Antonim i nie będę musiała przeglądać cienkich tomików czy opasłych tomów polskiej poezji, a moje pisanie wcześniej trafi do czytelnika? I miałam rację. Jest w Polsce, w Szczecinie, parafia p.w. Św. Antoniego z Padwy, na której stronach znalazły się 22 wiersze o naszym świętym. Przeczytałam wszystkie. Wiersze ułożono chronologicznie, poczynając od barokowego poety Wespazjana Kochowskiego, żyjącego w latach 1633-1700, aż po twórców nam współczesnych. Są utwory długie i krótkie, są całe opowiadania i filozoficzne przemyślenia, są rozmowy ze świętym i modlitwy do niego. Utwory te może analizować filolog, a może także zamyślić się nad nimi psycholog. Dużo w nich prawdy o ludziach i czasach, w których one powstawały. Przytaczam kilka z nich na końcu tych moich wspomnień i refleksji o św. Antonim, patronie osób z kolejnych pokoleń naszej rodziny.

Tym, których zainteresowały przytoczone tu utwory i chcieliby przeczytać ich więcej, odsyłam na strony internetowe szczecińskiej parafii. Mam nadzieję, że tamtejsi wierni będą pilnie śledzili polską poezję i gromadzili na swojej stronie wiersze o patronie – Świętym Antonim z Padwy. A może sięgną do poezji innych narodów i sprawdzą, czy oni też swoje uczucia do św. Antoniego z Padwy potrafią wyrazić mową wiązaną? Życzę powodzenia!

Święty Antoni Padewski ma swe kościoły i ołtarze, jest na obrazach wielkich malarzy i malarzy samouków, rzeźbią go wielcy mistrzowie i wiejscy rzemieślnicy. A ludzie mu ufają i ze swymi smutkami wciąż się do niego zwracają. Bo ten święty słucha, pomaga, pociesza, zguby odnajduje – człowieka ratuje. I niech tak będzie przez następne wieki.

an14an15an16an17

Oto kilka wierszy o św. Antonim Padewskim,

które znalazłam na stronie : www.s-antoni.szczecin.pl

Jest to strona Parafii Rzymskokatolickiej pw. św. Antoniego z Padwy w Szczecinie.

 
 Wespazjan Kochowski (1633-1700) : Na obraz św. Antoniego z Padwy

Ciesz się mniejszych zakonie, kiedy twój Antoni

Z Jezusem konwersuje i Bogu piastoni:

Bo gdy zakonnik Boga na ręku piastuje,

Bóg też zakon wasz z ręku swoich opatruje

     Wincenty Pol (1807-1872)

Święty Antoni Padewski,

Obywatelu niebieski!

Niech się chwała Twoja święci,

W miłościwej miej nas chęci,

Niech się święcą cuda Twoje,

Niech się miną mych trosk roje,

Niech po stratach się ukoję,

Niech powróci zdrowie moje.

Duszne uproś mi pociechy,

Bo trwać pragnę w myśli czystej,

By nie popaść w ciężkie grzechy,

Lecz w nadziei żyć wieczystej.

Uproś dla nas wiarę żywą,

A po nędzach pracowitych

Na padole płaczy zbytych

Uproś dla nas śmierć szczęśliwą,

Ty coś wielkim jest Szafarzem

Wszechmocności Bożej w losach,

Przyjm ofiarę przed ołtarzem,

Daj świadectwo nam w niebiosach,

Do Bożego odnieś tronu

Serce w skrusze pokajane,

A ja wielbić Cię do zgonu

Ojcze święty nie przestanę !

 

     Artur Chodecki (1880-1951): Rozmowa ze św. Antonim

Święty Antoni Padewski,

Obywatelu Niebieski,

Pocieszycielu strapionych,

Poratuj mnie w tej rozterce

Zgubiłem, zgubiłem serce!


Może zgubiłem je w polu,

Wśród żyta, chabrów, kąkolu,

A może w dębowym gaju,

Może wpadło do ruczaju,

Lub, jak balonik czerwony,

Poleciało w obce strony.


Pilnie słuchają w dąbrowie

Twych kazań leśni ptaszkowie

I ryby Ciebie słuchają,

Rozkaż, niech serca szukają,

W powietrzu, wodzie, na ziemi,

Między trawami gęstymi.


Oj, trudna tu będzie rada,

Święty Antoni powiada:

Nie zdołam pomóc w tej stracie,

Bo serce twe, miły bracie,

Co miałeś je za zgubione,

Zostało ci ukradzione.


Ukradła je zła dziewczyna

I szpilki do niego wpina,

Jak w jedwabną poduszeczkę

Coraz to wbija szpileczkę

I, gdy serce twe krwawi,

Bardzo to dziewczynę bawi.


Gdy w takiej jestem niedoli,

Niech mnie twa pomoc wyzwoli,

Niech złą dziewczynę poprawi,

Od mocy czarta ją zbawi,

Byśmy, złączeni przez Ciebie,

Mogli Cię chwalić i w niebie!

an18 an19

       Zofia Bohdanowiczowa (1898-1965): Święty Antoni

Święty Antoni jest najcierpliwszy ze świętych!

W jarzmo ludzkich drobiazgów wprzęgnięty,

To przyjmuje reklamacje starych,

Którym gdzieś się zapodziały okulary,

To młodzieńcom z roztargnionym obliczem

Szuka teczki, szalika, rękawiczek,

Wysłuchuje wciąż nowych petycji,

Tropi złodzieja, kradzież wykryć zdoła,

Rzekłbyś, nie święty Kościoła,

Lecz komisariat policji !


A do tego, stojąc gdzieś pod ścianą,

Ma grzywkę blond fryzowaną,

Przeraźliwe oczy z ultramaryny,

Policzki jak czerwone grona jarzębiny!

Niegdyś do niemych ryb przemawiał

Nad morzem z szafiru i blasku.

Czyż ma teraz cudami zabawiać

Ciżbę pełną wrzasku?

I czy się kiedy zdarzyło,

By z tłumu natrętnego

Poprosił ktoś o miłość

Dla Boga i bliźniego?


Może kiedyś święty Antoni

Siebie i nas obroni

Od figur gipsowych,

Od lilii papierowych,

Od szpetoty modro – różowej

I wierszowanych nowenn.


Może gniewem zapłoną mu lica

I spadnie z gwiazd zamętu

Nagły jak błyskawica,

Jak miecz na karki natrętów!

A potem znowu pod ścianą

Stanie z twarzą pomarszczoną, steraną,

Z zadyszanym ptakiem na dłoni –

Najpiękniejszy święty Antoni.


Penrhos, 1955

 

       Maria Czerkawska (1881 – 1973) : Na św. Antoni jagoda się zapłoni

Święty Antoni szedł przez las

Daleko, na wyręby,

Czerwcowy wokół dzwonił czas,

I złocił szare dęby.


Czerwcowy wokół dzwonił czas

Szumiały buki młode,

Porastał mchem odwieczny głaz,

Jelenie piły wodę.


Ścieżki się wiły tu i tam,

Pełzały jak zaskrońce –

A u niebieskich stało bram

Gorące, wielkie słońce.


Święty Antoni szedł i szedł –

Chód miał młodzieńczy, skory,

Śpiewał Mu słodko brzózek flet,

Kłaniały się jawory.


Sarna patrzyła ufnie weń,

Spokojna jak z obrazka,

Dzięcioł na pniu stał niby cień,

Głośno krzyczała kraska.


Gdzieniegdzie cisza w gęstwie krzów

Tak się wtuliła w siebie,

Że słychać było jak wśród mchów

Chrząszcz leże sobie grzebie.


Gdzieniegdzie brzęki dzikich pszczół

Wiły się przez leszczyny...

A pająk srebrną nitkę snuł

Na listku jarzębiny.


Czasami cicho westchnął wiew

Ruszy się, zaszeleści...

I przepadł już w gęstwinie drzew,

Bez znaku i bez wieści.


Święty Antoni szedł i szedł

Przez ścieżki te stugłose,

Gdy ujrzał wzgórza stromy grzbiet,

Na nim dziewczątko bose.


Przyspieszył krok : – Skądżeś ty

Ptaszyno sama w borze ?...

A dziecku z oczu płyną łzy,

Łzy duże, – Boże, Boże...

– Ja na jagody, ode wsi,

Z Kasprowej chaty – wiecie?

Zbłądziłam – straszno było mi

W tym drzew ogromnym świecie.


– Drzewa na podłuż, drzewa wszerz,

Nad głową także drzewa –

Rusza się cień, przechodzi zwierz,

Coś skrzypi, szumi, śpiewa.


– Ani mi wrócić, ani iść –

Tu gwar, tam znowu głusza...

Zagradza drogę każdy liść,

Rozrasta się, napusza.


– A w domu, – wiecie – bieda, głód,

Bez mleka, bez omasty...

Żeby to było jagód w bród!

Lecz tutaj – same chwasty!...


Święty Antoni dziecka dłoń

Ujmuje, wolno wiedzie

Przez zieloności ciemną toń,

Ostępy złe, niedźwiedzie.


Przez ścieżki, gdzie osiki drżą,

A jodły są odwieczne...

Do poręb, co pod mgiełką lśnią

Gorące i słoneczne.


A na porębach dzwoni czas

Jasności i pogody...

A na porębach krasa kras,

Jagody i jagody...


Spłonione mocno, źrałe już,

Spod skrzypów widne strzechy,

Czerwone, niby szkarłat róż,

A wielkie jak orzechy.


A wonne jak rozgrzane mchy,

A słodkie niby miody...

Cieplutkie jak słoneczne tchy –

Jagody i jagody.

Dziewczątko zbiera – dźwięczny śpiew

Odbija się o bory...

Święty Antoni w cieniu drzew

Korubki zwija z kory.

I patrząc w wielki szumny las,

Duszą się Bogu kłoni...

Za ten czerwcowy, źrały czas,

Co się jagodą płoni...

 
        Jan Lechoń ( 1899 - 1958): Wiersz o świętym Antonim

Ty masz wysoko oczy,

Tam, gdzie śpiewa skowronek.

Więc widzisz, gdzie się toczy

Zagubiony pierścionek.

A że masz w ręku

maleńkiego Chrystusa,

Dojrzysz, kto kona w lęku

I skąd czyha pokusa.

Twój brunatny samodział

Widzę. Idziesz po niebie.

Popatrz, gdziem się zapodział,

Bo zgubiłem sam siebie.

Niech się święci chwała Twoja,

Niech się znajdzie zguba moja.

Amen

 

       Zofia Dormanowska (* 1900): Święty Antoni

Patron

zgubionych kluczy

zostawionej na ławce parasolki

przyjaciel każdego człowieka

z którego nagle zadrwił los


il Santo

jeden z mitów o ludzkiej dobroci

nawet spoza grobu czyniącej cuda

przesąd bab starych - czy też potrzeba

życzliwości nawet pustego nieba

ciepła przyjaźni

w odwiecznym chłodzie

gwiazd
w mrocznym kościele palą się świece

więdną w wazonie kwiaty

skąd się tu wzięłam święty Antoni

bezsilny świadek niedoli świata

i własnej


nie znajdę nigdy

naiwnej wiary

sprzed wielu lat

nie znajdę nigdy święty Antoni

zgubionych kluczy do mego raju

o zatrzaśniętych na głucho drzwiach

 

     Roman Brandstaetter (1906-1987): Litania do świętego Antoniego

Świat jest wozem z sianem,

Jak na tryptyku Hieronima Boscha,

Święty Antoni.


Zagubiliśmy sens życia,

Wiarę,
Nadzieję,
Miarę wszelkich wartości

I samych siebie.


Jak mamy siebie odnaleźć

Święty Antoni?


Jak?

Gdzie?

Szukamy się w złocie,

W brylantach,

W książeczkach oszczędnościowych,

Na giełdach przypominających domy obłąkanych,

W sejfach bankowych,

W zagraconych szufladach,

W pełnych spiżarniach,

W ciemnych piwnicach naszych pożądań,

W narkotykach,

W wódce,

W porywaniu ludzi,

W mordowaniu ludzi,

W biurokracji,

W przybijaniu bezwartościowych pieczątek,

W upajaniu się władzą.


Jedzie wóz z sianem.


Jedzie...

Każdy chce z niego uszczknąć

Źdźbło słomy.


Największe źdźbło...

Lub choćby najmniejsze...


Święty Antoni,

Święty znalazco igły w stogu siana,

Naucz nas odnaleźć sumienie nasze,

Które zgubiliśmy,

Nic nawet o tym nie wiedząc.


Jedzie wóz z sianem,

Jedzie,
Jak na tryptyku Hieronima Boscha...

 an20an22

     Barbara Jabłońska (* 1928): Responsorium o św. Antonim

Niech człowiek oczy podniesie ku swemu biednemu bratu w sandałach i burej szacie wesołków – obieżyświatów.

W łatanej kieszeni dzwonią klucze, znaleźne na ścieżkach wiodących kręto wśród sadyb, wszędzie gdzie człowiek

zamieszkał –

większość tych kluczy zagubionych pochodzi od drzwi zamkniętych,

których nikt nie chce otwierać, Bracie o bosych piętach.

Ale Ty jesteś Brat Mniejszy, gotów sto ścieżek przedreptać przy każdym, kto klucza szuka, choć klucz się w pyle

zadeptał.

Kto szuka cudów, kto ginie

kto zachłystuje się w toni –

niechaj mu poręcz ratunku

wyrzuci święty Antoni.

Niechaj o skałę się zaprze

i niech go ciągnie z rozpaczy

(może „Antoni" w niebie po prostu „ufność" znaczy?).


Aby te klucze odnaleźć od bram zawartych na głucho,

gotów jest chodzić bez końca drogą i błotną i suchą.

Ten od dziecinnych kłopotów, ten od wylękłych i biednych,

przyjaciel ludzi i zwierząt, dziwny a całkiem powszedni.

Prośmy, niech szuka, niech pyta, może kto przecie słyszał

o naszym skarbie zgubionym, który nazywa się Cisza.

Niechaj go do nas sprowadzi, niechaj nam przyjdzie z pomocą

patron kluczyków zgubionych i dzieci błądzących nocą.


Kto szuka cudów, kto ginie,

kto w wirze życia już tonie,

niechaj na brzeg go dobędzie

Padewski święty Antoni.

Niechaj w ramiona go chwyci,

czoło naznaczy krzyżem

(może „Antoni" w niebie znaczy : „niech spokój się zbliży"?)


A mnie daj znaleźć Twój sandał, co zwykł do ludzi biec skoro,

może im lepiej usłużę, gdy się w ten sandał przybiorę.

A innym ustrzeż ich skarbów, skarbów i dużych, i małych,

aby nie sczezły, nie znikły i dla wieczności się zdały.

Miej nasze domy w opiece i wszystkie ścieżki i drogi,

niech nic się na nich nie zgubi w ciemności lęku i trwogi.

Daję Ci kluczy pęczek, niech przy Twym pasku zadzwoni,

Patronie ładu i ciszy, słodkiej rozwagi Patronie.


Kto szuka cudów, kto ginie,

w ciemności nie widzi drogi,

braterskie niech wezwie imię

a dozna ulgi wśród trwogi.

Na ręce Brata się wesprze,

i mocniej stanie na ziemi

(może „Antoni" w niebie znaczy „być z strapionymi"?).


A gdy nad światem przechodzi nikodemowa noc głucha,

zbiegną się ryby wszelkie, słowa Bożego słuchać.

Ryby i duże, i małe zbiegną się chciwie u brzegu,

gdy z łodzi, rybackiej łodzi, brzmi słowo Syna Bożego.

A wtedy zniknie sprzed oczu brzeg i Brat w burym habicie,

mrok nocy nagle rozświetli, kto jest Prawdą i Życiem.

Tylko zaśmieje się cicho, z radości zaklaszcze w dłonie

Brat z pękiem kluczy u paska, Padewski święty Antoni.

 

     Kazimierz Wójtowicz (*1945): Święty Antoni od zagubionych rzeczy

Znoszą Ci do stóp poranne ogrody

chleb najbiedniejszych na codzienne głody

grosz wdowi wilgotny od potu

łańcuszki listów pisanych pod groźbą

i ciepły wosk niewygasłych nadziei


A Ty z Dzieciątkiem na ręku

po wszystkich drogach gonisz boso

i z czcią podnosisz każdą zgubę

klucze portfele imiona

i zapomniane karty Ewangelii Pana

 

Marian Lisowski: Święty Antoni Padewski

Na szary ugór ludzkiej niedoli

Święty Antoni słynący cudami

Patrzy, by leczyć co szarpie i boli –

U tronu Pana kłaść za nami.


Gdy nad kołyską matka pochylona

Do Ciebie błagania słała gorące –

Raczyłeś oddalić śmierci ramiona –

Cudem uzdrowić dziecię konające.


Gdzie bowiem rozum i wiedza zawodzi,

Gdzie płacze serce i ratunku woła –

Tam Twa cudowna pomoc nadchodzi,

By rozpiąć nad nędzą skrzydła anioła.


Promienna sława Imienia Twojego

Niech świeci blaskiem ponad ziemskie trony,

Bo Ty należysz do świata całego –

Nie tylko do Padwy, czy do Lizbony.


Z ręki łask Bożych Cudotwórco Wielki,

Który pomnażasz moc ducha i wiary –

Uproś, by kornie zniesiony trud wszelki

Stał się zaszczytem darowania kary...

 

     Zofia Glosówna: Z końcem jubileuszu

Anielski i rozmodlony

Z Dzieciątkiem Bożym na dłoni

Spogląda z złotych ołtarzy

Słoneczny Święty Antoni


Z zaświatów kędyś szczęśliwych

Na ludzkie spogląda tłumy

Litości pełen ojcowskiej,

Przesłodkiej, cichej zadumy...


Przez siedem wieków go sławi

Wdzięczności pamięć serdeczna!

Legenda wieści czarowna...

Pieśń serca dzwoni mu wieczna.


A on, jak ongiś za życia

Opatrzną wyciąga rękę!...

Do serca tuli zgryzotę

I gorycz ludzką i mękę!...


Choć minie rok pamiątkowy,

W czasu pogrąży się toni...

Nie zejdzie z złotych ołtarzy

Słoneczny Święty Antoni.


Przyświecać nie przestanie

I światu i ludzkości!

I wieść ku ideałom!

Ku odrodzeniu z miłości

 

 Autorzy tych wierszy wyrażają swoje uczucia dla świętego i wyobrażenia o jego mocy, zanoszą prośby i ślą podziękowania dla dobrego Człowieka, spieszącego innym z pomocą.

an09

 

Kilka lat temu w maleńkiej alpejskiej wiosce sfotografowałam fragment starego fresku, na którym namalowany był św. Antoni. Rok temu oprawiłam zdjęcie i obrazek podarowałam bliskiej mi osobie. A na odwrocie napisałam życzenia:

Niech Was wciąż chroni św. Antoni,

W dniach trudnych – poda pomocną dłoń.

Chlebem nakarmi, mlekiem napoi,

Słońcem ogrzeje Wasz nowy dom.

Te życzenia kieruję teraz do wszystkich, którzy przeczytali ten długi tekst. Za trud należy się im nagroda, którą otrzymają w chwili dla nich najtrudniejszej. Aby mieli siłę iść dalej…


Na koniec powtórzę: święty Antoni Padewski ma swe kościoły i ołtarze, jest na obrazach wielkich malarzy i malarzy samouków, rzeźbią go znani mistrzowie i wiejscy rzemieślnicy. A ludzie mu ufają i ze swymi smutkami wciąż się do niego zwracają. Bo ten święty słucha, pomaga, pociesza, zguby odnajduje – człowieka ratuje. I niech tak będzie przez następne wieki.

 

* Aby zapoznać się z opisem zdjęć, ustaw kursor myszki na wybranym zdjęciu.

Ostatnia aktualizacja: środa, 04 kwietnia 2012 22:17

Komentarze (0)

Napisz Komentarz

mniejszy | większy

security image Przepisz kod zabezpieczający:   


busy

Podróż bez pośpiechu

Podróż bez pośpiechu w XXI wieku to wręcz ekskluzywna zabawa. SLOW KLUB Wstąp i zostań koneserem



Partnerzy